Magdalena Majcher “Jeden wieczór w Paradise”

Rodzina jakich wiele. Małżeństwo z piętnastoletnim stażem, Marianna i Paweł Dulewicz i ich dzieci, 15-letnia Ania i pięcioletni Mateusz. Marianna jest nauczycielką z powołania, Paweł pracuje w banku. W ich związek od dawna wdarła się rutyna, codzienność zabiła jakąkolwiek namiętność. Marianna już dawno przestała być szczęśliwa z mężem, ale dla dobra dzieci i rodziny zrezygnowała ze swoich pragnień i pogodziła się z istniejącym stanem. Próbowała jeszcze rozmawiać z Pawłem o tym co czuje, powiedzieć mu, że przecież jest kobietą, która ma swoje potrzeby, lecz została przez niego wręcz odtrącona. “- Po prostu nie jestem szczęśliwa z Pawłem – wyjaśniła najprościej, jak potrafiła. – Wszystko jest takie mechaniczne, pozbawione uczuć. Sama nie wiem, co nas jeszcze łączy. Czy to nadal miłość? A może dzieci i przyzwyczajenie? Paweł dawno przestał dostrzegać we mnie kobietę. jestem dla niego elementem krajobrazu. A przy okazji – sprzątaczką, kucharką, opiekunką do dzieci, praczką. Tak naprawdę nie rozmawiamy ze sobą. Wymieniamy jedynie podstawowe informacje o tym, co będzie na obiad, jak Ania zachowywała się w szkole, czy Mateusz był grzeczny w przedszkolu, gdzie pojedziemy na wakacje. Czasem wyjedziemy gdzieś na weekend, ale nie robimy tego dla siebie, raczej z poczucia obowiązku, no i żeby dzieci zobaczyły coś ciekawego”. Nie ułatwia jej życia Ania, wkraczająca w okres buntu, który jak się okazuje jest tak naprawdę wołaniem o pomoc i wystarczy poświęcić więcej czasu i przestać być tylko i wyłącznie surowym rodzicem, by nawiązać z córką nić porozumienia. Również mama usiłuje kontrolować całe życie Marianny, zadręczając przy okazji wszystkich opowieściami o swoich chorobach. Marianna może na szczęście liczyć na dwoje ludzi – na swojego ojca i przyjaciółkę ze szkolnych lat, Natalię. Oboje nigdy jej nie zawiedli. Ojciec miał mądre spojrzenie na rzeczywistość i nie usiłował ustawić córce życia. Natomiast Natalia usiłowała czasem przemówić Natalii do rozsądku, ale nigdy nie opuściła jej w potrzebie.

Nie wiadomo jak długo trwałby taki stan rzeczy, gdyby któregoś dnia w życiu Natalii nie pojawił się znowu Konrad Morawski. Mężczyzna z przeszłości, o którym Marianna tak naprawdę nigdy nie zapomniała. Przed laty łączyła ich dziwna relacja. Ale przez wszystkie lata małżeństwa Marianna starannie pielęgnowała wyidealizowane wyobrażenie o chłopaku, z którym łączył ją przecież toksyczny związek. I teraz Marianna staje przed wyborem, który zaważy na reszcie nie tylko jej życia, ale przede wszystkim tych, których kocha najmocniej – dzieci – Ani i Mateusza. Czy ma prawo pomyśleć wreszcie tylko o sobie i swoich potrzebach i podążyć za uczuciem, które ciągle, przez tyle lat pielęgnowała nawet o tym nie myśląc? Czy jednak powinna dalej walczyć o związek, który wydaje się nie mieć już żadnych szans?

Czytałam “Jeden wieczór w Paradise” myśląc, że tak wiele zależy od wzajemnego porozumienia się. I nie mam tu na myśli słynnego “porozumienia dusz” – choć tak, ono też jest ważne. Ale myślę w tej chwili o codziennym rozmawianiu ze sobą, nie “wymienianiu jedynie podstawowych informacji o tym, co będzie na obiad lub gdzie pojedziemy na wakacje” – jak mówiła Marianna. Chwila rozmowy.

Ta książka jest świetnym poradnikiem jak nie należy się zachowywać w małżeństwie. W trakcie jednej z rozmów z Marianną jej ojciec powiedział, mając na myśli nie tylko swoje małżeństwo: “Małżeństwo działa bez zarzutu tylko wtedy, gdy spełniane są potrzeby obu stron. A co, jeśli jedna osoba daje z siebie wszystko, a w zamian jej potrzeby nie zostają zaspokojone? kto zdradził? Ludzie często zapominają o tym, że wierność nie jest jedynym dobrem, które przysięgają sobie małżonkowie. jest jeszcze miłość, uczciwość i tak dalej. Odejście od wierności jest procesem. Zdradę należy potępić, ale brak miłości, zainteresowania, jawną nieuczciwość … także. Wracamy więc do pytania wyjściowego: kto zdradził? Czy ten, który złamał przysięgę i wykazał się brakiem wierności, czy ten, który przysięgał miłość, uczciwość i nie dotrzymał obietnicy?”.

Książka wywołała u mnie żywe uczucia. Postacie naprawdę żyją, jak choćby Paweł, którego od samego początku traktowałam z dużą niechęcią, a tymczasem okazał się w porządku, czym mnie naprawdę zaskoczył. Zaskoczył mnie też Konrad, choć przyznaję, można się było po nim spodziewać takiego zachowania.

Na koniec jeszcze jedno. Marianna w czasie samobadania piersi natrafia na guzek. Nie będę zdradzać jak potoczyła się historia Marianny, ale przytoczę słowa autorki z “Podziękowań” zamieszczonych na końcu książki. “Chciałabym, aby w moich książkach czytelnicy dostrzegali coś więcej, drugie dno. W tej powieści zachęcam do regularnego samobadania piersi, wprawdzie nie jest to wątek główny, ale nie mniej ważny”. Badajmy się Kochane czytelniczki. To zajmuje naprawdę niewiele czasu, a może uratować życie.

http://www.rudymspojrzeniem.pl/2020/12/wyzwanie-czytelnicze-wypozyczone-2021.html

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.