Iwona Mejza “Wyszedł z domu i nie wrócił”

To moje drugie spotkanie z twórczością Iwony Mejzy. Pierwsza książka podobała mi się, więc z zaciekawieniem zabrałam się za lekturę kolejnej. Tym bardziej, że krótkie streszczenie na tylnej okładce, zaczynające się od słów “Podwójny nieboszczyk? Czemu nie …” rozbudziło moją ciekawość. Te same słowa znajdują się tuż pod tytułem książki. Zresztą i sama okładka przyciąga wzrok – liliowe, nasycone tło z granatowym paskiem u dołu i pękiem kluczy, puszczającym niczym bujne pnącze, liście – a w to wkomponowane są białe litery tytułu. Ten sam pęk kluczy, tyle, że już tylko jako szkic, znajduje się jako przerywnik między poszczególnymi częściami.

Na cmentarzu parafialnym w Oświęcimiu zostaje znaleziony “podwójny nieboszczyk”. Do rozwiązania tej sensacyjnej, a jednocześnie wydającej się na pierwszy rzut oka niemożliwej do zaistnienia sprawy, zostają przydzieleni policjanci z Komendy Powiatowej w Oświęcimiu. Sprawa, która wydaje się najpierw nierealna – potem prosta – okazuje się być najciekawszym dochodzeniem doborowej ekipy policjantów z komisarzem Sławomirem Ożegalskim na czele. Żaden z nich nie przypuszcza nawet, że śledztwo doprowadzi ich do wydarzeń sprzed ponad dwudziestu lat, a zarazem pozwoli na rozwiązanie jednej z najbardziej
zagadkowych zbrodni.

Oświęcimscy policjanci to cała galeria postaci. Przewodzi im komisarz Sławomir Ożegalski. „Komisarz Ożegalski miał własne tajemnice. Przykładny mąż i ojciec rodziny oraz stale awansujący, obiecujący pracownik Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu, miał jedną słabość. Uwielbiał czytać kryminały. (…) wolał się ze swoim hobby nie ujawniać. Już wyobrażał sobie, jak koledzy za plecami nazywają go komisarzem Maigretem lub co gorsza – panną Marple. Może gdyby miał pewność, że będą mówili do niego Sherlocku, to by zaryzykował. A tak po prostu bał się kompromitacji. Komisarz od lat uzupełniał swoje zbiory”. Pokój dzieli z dwoma współpracownikami („żeby mu się nie nudziło i żeby się cenna powierzchnia (pokoju) nie marnowała”): aspirantem Zygmuntem Maciejakiem („Maciejaka nigdy nie opuszczał dobry humor”)  i młodszym aspirantem Jerzym Rokickim („Łagodnego charakteru mężczyzna z chęcią zajmował się uprawą roślin doniczkowych”). Do ekipy dołącza posterunkowy Krzysztof Buciek, uważany przez innych za niedojdę ale nienaruszalny („Syn kuzynki dyrektora Promarchu uparł się, że zrobi karierę w policji”). To właśnie dzięki niemu policja trafia na podwójnego nieboszczyka. Jest jeszcze policyjny patolog, doktor Jastrząbek. Oraz emerytowany policjant Dariusz Białek, który odegrał bardzo ważną, żeby nie powiedzieć – jedną z kluczowych ról – w dramacie sprzed ponad dwudziestu lat.

To nie jedyne postacie, zapadające w pamięć. Starsi panowie: Eligiusz Kamilski („miał reumatyzm, zgagę i prawie osiemdziesiąt lat (…). Miał także nadzieję na przyszłość i to nie samotną, tylko u boku pięknej kobiety”), Alfredo Rodkiewicz („dwukrotny rozwodnik, uwielbiał zadawać szyku i brylować w towarzystwie”), Wincenty Szumiejko – sumienny, z dziada pradziada kamieniarz, Antoni – pracownik biura cmentarza parafialnego – stanowią malowniczą grupę postaci, obok której nie da się przejść obojętnie. Mieli swój mały sekret. „Grupka mocno starszych, zaprzyjaźnionych od lat panów raz w miesiącu urządzała składkowe przyjęcia. W ścisłej tajemnicy przed rodzinami i bardziej zaskorupiałymi znajomymi organizowali sobie prywatki, zwane teraz domówkami. W zależności od nastroju urządzali sobie turniej gry w kości przeplatane niewinnymi brydżykami. Czasami oglądali filmy dla bardzo dorosłych mężczyzn”.

Amelia Scolari, druga żona Alfreda Rodkiewicza, Sebastian Kloc („nałogowy alkoholik, z powołania prowincjonalny bon vivant i poeta”) , Emelina Krancowa i Marek (wyjaśnienie tożsamości znajduje się …) – to postacie, które mocno zaznaczą swój udział w całej historii.

Nie bez znaczenia są pięknie opowiedziane i świetnie stapiające się z akcją dzieje nie tylko oświęcimskiego cmentarza, ale także niektórych ważnych dla wątków książki miejsc. Tak mogłabym się uczyć historii z przyjemnością, a wiedza z pewnością sama wchodziłaby mi do głowy! Iwona Mejza świetnie operuje słowem.
Bez trudu możemy sobie wyobrazić oświęcimski Rynek, na którym zadumał się Alfredo czy wędrówki po Cmentarzu Parafialnym w Oświęcimiu. A nawet drogę do Andrychowa, jaką podążał komisarz Ożegalski, jadąc do swojego kolegi, także namiętnego kolekcjonera kryminałów, z którym się wymieniał podwójnymi
egzemplarzami.

Panujący upał nie sprzyja rozwiązywaniu zagadek kryminalnych i trudnemu śledztwu. Ale to właśnie dzięki temu, że posterunkowy Buciek pojechał po zgrzewki wody i w kolejce usłyszał pewną rozmowę, policjanci z Komendy Powiatowej w Oświęcimiu mogli się wykazać logicznym myśleniem, uporem i sprytem oraz pracą zespołową.

Muszę przyznać, że książkę przeczytałam od razu. Akcja jest sprawnie poprowadzona, nie ma momentów przestoju czy braku logiki. Wszystko pięknie łączy się ze sobą. Malownicze postacie dodają historii lekkości i humoru, a także wiarygodności. A umieszczenie akcji w Oświęcimiu sprawia, że to miasto kojarzone przede wszystkim z obozem zagłady, zyskuje inne, lżejsze oblicze. Dzieje poszczególnych miejsc, w których rozgrywa się akcja, opowiedziane ze swadą i lekkością, powodują, że po przeczytaniu, chce się podążyć śladami miejsc i
bohaterów książki Iwony Mejzy https://www.facebook.com/mejzaiwona/ „Wyszedł z domu i nie wrócił”.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu oficynka.pl

2 komentarze

  1. Iwona said:

    Niezmiernie mi miło, że spotkanie z bohaterami “Wyszedł z domu i nie wrócił” okazało się tak udane. Pozdrawiam z serca i zapraszam do Oświęcimia, cukiernia “U Kołaczka” nadal serwuje przepyszne wypieki 🙂
    Iwona Mejza

    5 maja, 2022
    Reply
    • admin said:

      Z przyjemnością wyruszę śladem komisarza Ożegalskiego, mając nadzieję, że nie znajdę jednak podwójnego nieboszczyka 😂

      7 maja, 2022
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.