Jakoś tak się zadziało, że najpierw trafiła do mnie „Bezimienna”, a potem dopiero przeczytałam „Znikające dziewczyny”. Sporo mi to wyjaśniło, jeśli chodzi o życie prywatne Josie Quinn, ale tak naprawdę…
Jakoś tak się zadziało, że najpierw trafiła do mnie „Bezimienna”, a potem dopiero przeczytałam „Znikające dziewczyny”. Sporo mi to wyjaśniło, jeśli chodzi o życie prywatne Josie Quinn, ale tak naprawdę…