Iwona Mejza, Alina Polak-Woźniak “Zabójcze Ajlawiu”

Pocztowa afera kryminalna. Czy cokolwiek łączy brutalne morderstwo rudowłosej piękności sprzed 10 lat, którego sprawca nadal pozostaje bezkarny i śmierć Irminy Minkiewicz, czarującej blondynki porządkującej pocztowe archiwum? Po co tak naprawdę przyjechał do Zatońska dziennikarz Przemek Grzebiński?

Justyna Wolińska, “kobieta zahartowana przez los, obdarzona zdrowym rozsądkiem i nieco namolną rodziną” to jedna z pracownic urzędu pocztowego w Zatońsku. Chwilowo odczuwa “pilne zapotrzebowanie na mężczyznę życia, choćby przejściowego”. Nie ma nikogo, a niebawem jej przyrodnia siostra Irenka wychodzi za mąż i tym sposobem musi się pojawić na jej ślubie i weselu z osobą towarzyszącą. A najlepiej narzeczonym, wszak “prawie od dwóch miesięcy wobec wypytującej ją matki utrzymywała, że skończyła z samotnością i też lada dzień, lada miesiąc się zaręczy”. Adrianna Wolińska, matka Justyny, od dwudziestu lat przebywała na emigracji w Kanadzie. Teraz, w związku ze zbliżającym się ślubem Irenki, postanowiła przyjechać wcześniej i oprócz spędzenia trochę czasu nad Bałtykiem i w górach, poznać i ocenić narzeczonego Justyny. “- Bo przecież, córciu kochana, serce matki nie może się mylić, a ty, wybacz, nie masz szczęścia do facetów!”.

Adrianna jest postacią wprowadzającą dużo humoru i komizmu sytuacyjnego w całą zagmatwaną historię wielokrotnego morderstwa. Stanowi znakomitą przeciwwagę dla bynajmniej wcale nie błahego śledztwa, prowadzonego przez Justynę, Przemka i Henryka Malinowskiego. Henryk to “pocztowiec z powołania, namiętny kolekcjoner i znawca filatelistyki oraz historii poczty, ze szczególnym uwzględnieniem placówki pocztowej w Zatońsku”. Jak się okazuje, obaj z Przemysławem, znają się z klubu sportowego Bez Tchu. Łączy ich wspólna tajemnica i pewien depozyt, który jak się okazuje, ma znaczący wpływ dla rozwiązania zagadki morderstwa nie tylko pięknej Irminy Minkiewicz. Tak właściwie to śledztwo oficjalnie prowadzi policja, dokładniej rzecz biorąc to komisarz Konstanty Rycki i podkomisarz Artur Namysłowski, który “żył nadzieją, że pewnego pięknego dnia zdarzy się cud i albo pech opuści komisarza albo komisarz opuści komendę”. Wersja o nieszczęśliwym wypadku, wysnuta przez komisarza Ryckiego upada szybko, sam komisarz jedzie się szkolić, zatem podkomisarz Namysłowski może spokojnie przejrzeć drobiazgowo akta. Współpraca z całą trójką przynosi niespodziewane efekty i śledztwo rusza do przodu.

Niebagatelną rolę w całej aferze odgrywa szefowa Justyny, a zarazem jej przyjaciółka, Małgorzata Żmijewska. Stara się jak może, by nikt z centrali nie przyczepił się do niskiej rentowności i nie zamknął jej ulubionego miejsca pracy. Stąd wynikają różne pomysły, jak choćby ten z wystawą o historii placówki pocztowej w Zatońsku. Realizacja pomysłu na wymarzony prezent dla męża przynosi zaskakujący skutek …

Szczerze mówiąc, rozwiązanie sprawy – choć wydawało się mocno skomplikowane, jednak wcale takie się nie okazało. Autorki powoli ale konsekwentnie i logicznie rozplątywały kolejne węzły. Rozwiązanie było dla mnie zaskakujące.

Właściwie mogę powiedzieć, że zakończenia są dwa. Bo jedno to rozwiązanie śledztwa i pocztowej afery kryminalnej. A druga sprawa, to zakończenie historii Justyny. A właściwie … to ona się wcale nie zakończyła 🤗

Za możliwość przeczytania dziękuję http://oficynka.pl/

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.