Anna Szczęsna “Krokodyl w doniczce”

Na facebooku jestem w grupie “Gang różowych kapeluszy Anny Szczęsnej” choć nie przeczytałam dotąd ani jednej książki autorki. Skusiła mnie nazwa grupy – Gang różowych kapeluszy. A potem skusiła mnie najnowsza książka Anny Szczęsnej – “Krokodyl w doniczce”, właściwie nie tylko opis widniejący z tyłu książki ale przede wszystkim sam tytuł i dodatkowo Grażyna Stando, administrator grupy, która co rusz zamieszczała zdjęcia książki obok doniczek z kaktusami lub gruboszami i zachęcała do nadsyłania swoich zdjęć z “krokodylami”. Zamówiłam więc książkę. Dostałam ją z piękną dedykacją i cudnie opakowaną.

Aż mi się oczy zaświeciły, kiedy rozpakowywałam paczuszkę. I choć mam wiele innych książek do przeczytania postanowiłam zajrzeć i przeczytać parę pierwszych rozdziałów. No i … przepadłam! Przeczytałam ją do końca, zaznaczając i podkreślając ołówkiem różne fragmenty i zdania, doklejając karteczki, dokładając zakładki z papieru. A potem musiałam ochłonąć. Bo ta książka to nie jest zwykła książka. To nie jest tylko opowieść o tym jak do kawalerki w bloku na gdańskim osiedlu Przymorze wprowadziła się pewnego dnia młoda dziewczyna Kaja i to było początkiem ogromnych zmian nie tylko w życiu jej ale i jej najbliższych sąsiadów – Aldony, siedemdziesięciolatki nie radzącej sobie z napadami gniewu i Pawła, niespełnionego pisarza, autora dawno wydanego bestsellera i wielu książek, o których nikt nie pamięta. To nie jest tylko opowieść o ich historii i o tym jak ich losy siłą rzeczy się splatają i w końcu zaczynają łączyć ich więzy prawdziwej przyjaźni. To nie jest tylko opowieść o tym, jak Kaja z uporem i wytrwałością dąży do zdobycia pracy marzeń i jak jej się to w końcu udaje. To jest przede wszystkim książka aż kipiąca od emocji. Czytając jak w Aldonie powoli narastał stan gniewu, którego już za chwilę nie będzie w stanie opanować, niemal fizycznie czułam jak się męczy by do tego nie dopuścić, a potem czułam tą niszczycielską siłę jej furii. Rosła we mnie frustracja Pawła, który cierpiał z powodu braku weny i wściekałam się na niego za to, że nie chce skorzystać z propozycji, którą dała mu Kaja, choć rozumiałam powód jego odmowy. Wściekałam się też na Kaję, krzycząc do niej: “dziewczyno, jesteś świetna! Przestań udowadniać to światu i sobie przede wszystkim!”. Miałam ochotę wyrzucić dzieci Aldony z jej mieszkania już, natychmiast – bo jakim prawem tak się zachowali? Rozczarowało mnie zachowanie Krysi, nie mogłam jej tego darować. Bardzo sugestywne opisy aury sprawiały, że robiło mi się zimno tak jak bohaterom. Ale na końcu cieszyłam się wraz z bohaterami. I nie dlatego, że nastąpił happy end w stylu iście hollywoodzkim. Nie, na szczęście Anna Szczęsna mi tego oszczędziła. Ale …

Nigdy nie wiemy, co nas czeka jutro i co spotkamy za najbliższym rogiem. Najważniejsze, aby nie tracić nadziei i z ufnością witać każdy nowy dzień. Zawsze należy spodziewać się najlepszego.

A – i już wiem co to jest krokodyl w doniczce i dlaczego był taki ważny!

Cytat pochodzi z książki “Krokodyl w doniczce” Anny Szczęsnej

2 komentarze

  1. Anna Szczęsna said:

    Piękna recenzja, bardzo się cieszę, że książka trafiła w gust i dała tyle przyjemności podczas lektury. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

    30 lipca, 2020
    Reply
    • admin said:

      Bardzo dziękuję, świetnie się czytało. Pozdrawiam ciepło 🙂

      30 lipca, 2020
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.